1. FSV Mainz 05 nie może pochwalić się gablotą trofeów największych niemieckich klubów, ale przez lata wypracował sobie zupełnie odrębną tożsamość. Założony w 1905 roku klub jest głęboko związany z Moguncją i jej słynną kulturą karnawałową, co nadaje meczom domowym wyjątkowo świąteczną atmosferę – kibice Mainz zasłynęli w Bundeslidze jako jedni z najbardziej rozśpiewanych.
Mainz odegrał też istotną rolę w rozwoju niemieckich talentów trenerskich. Fundamenty pod tę reputację położył już w latach 90. Wolfgang Frank, który jako pierwszy w niemieckiej piłce wdrożył system gry oparty na strefowym pressingu – styl, który przejął i rozwinął jeden z jego uczniów, ówczesny obrońca klubu Jürgen Klopp. To właśnie w Moguncji Klopp dokonał swojego przełomu jako trener najwyższego szczebla: po trzech bolesnych porażkach w barażach o awans doprowadził klub do historycznego, pierwszego w jego dziejach wejścia do Bundesligi w 2004 roku. Rok później drużyna dzięki nagrodzie Fair Play zadebiutowała w europejskich pucharach, trafiając w Pucharze UEFA na późniejszego triumfatora rozgrywek, Sevillę. Podobną drogę – od pracy z młodzieżą do pierwszego zespołu – przeszedł również Thomas Tuchel, który poprowadził klub do najlepszego w historii, piątego miejsca w Bundeslidze w sezonie 2010/11. Od tego czasu Mainz zyskał miano prawdziwej „kuźni trenerów”, wychowując kolejnych szkoleniowców, takich jak Sandro Schwarz czy Bo Svensson, wiernych charakterystycznemu, waleczno-zdyscyplinowanemu stylowi gry określanemu jako „DNA Mainz”.
Czerwono-biali rozgrywają mecze domowe na stadionie MEWA ARENA, mieszczącym ponad 33 tysiące widzów. Choć klub od lat balansuje pomiędzy walką o europejskie puchary a bojami o utrzymanie, jego zdolność do dramatycznych „ucieczek” przed spadkiem stała się w niemieckiej piłce równie rozpoznawalna jak wywodzący się stamtąd trenerski rodowód.